mordasiewicz

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Rok 1944

Rodzina > Dziennik wojenny

01.01.1944
awans na plutonowego z dniem 1.1.44
podstawa Rozkaz Delegata Insp. Lotn. Nr 5/44 z dn.1.4.44
ogłoszono w D.R.O.
Spea,


15.01.1944

Już dawno po Świętach, już dawno po Bożym Narodzeniu i jesteśmy w roku Pańskim 1944, kto by to mógł przypuszczać w 1939 roku, że aż tak długo wojna potrwa, lecz any way, nie chciałbym być dzisiaj w Berlinie gdyż w/g obliczeń ponad 25000 ton bomb różnego kalibru i rodzaju rzucono na Berlin w ostatnim miesiącu, w/g obliczeń 2/3 Berlina zniszczono lub ciężko uszkodzono, sojusznicy zawzięli się na Berlin, lecz nie zapominają i o innych miastach niemieckich oraz obiektach wojskowych w krajach okupowanych i dzisiaj wysyłanie ponad 1000 samolotów nad teren nieprzyjaciela jest zjawiskiem prawie codziennym, straty stosunkowo nieduże, przeciętnie od 3% do 5%, coraz głośniej o otwarciu drugiego frontu, już został ustalony sztab naczelny drugiego frontu, oby jak najprędzej, są przypuszczenia, że gdzieś z końcem zimy lub z początkiem wiosny. We Włoszech utknęli pod Cassino i stoją na miejscu lokalne starcia, za to w Rosji pędzą Szwaba aż miło, tylko z jedzeniem apetyt się poprawia, gdyż kacapy oficjalnie ogłosili, że chcą anektować prawie 1/3 część Polski, aż blisko po byłą granicę demarkacyjną to tak zw. linii Curzona, cholera wie co będzie, Ameryka ofiarowała pośrednictwo, lecz sowiety odrzuciły i chcą sami decydować opierając się, że wschodnie części Polski (Białoruś i Ukraina) sami postanowili przez plebiscyt w 1939 roku (w czasie okupacji sowieckiej), odżyła znów sprawa Katynia, rozpoczęły się znów ataki na Polski Rząd i Armię, a szczególnie oszczerczy artykuł "Prawdy" wywołał wielki niesmak w prasie sprzymierzonych, jednym słowem nasza sprawa jest bardzo niejasna, że nieraz aż bierze oburzenie oraz zniechęcenie gdy się pomyśli i za co walczymy, za co tyle ofiar i tak i w Kraju i poza Krajem? na co się przyda wyswobodzenie Kraju z pod jarzma niemieckiego, a żeby wpaść pod jarzmo sowieckie? Nie wiem, może tam za kulisami coś innego się knuje, bądź co bądź nasza sprawa nie jest taka jak powinna być, no ale cóż mamy robić.

18.02.1944
Nie piszę, bo nie mam czasu i w ogóle jestem zniechęcony do wszystkiego, wprost diabli biorą, gdyż posłuchać co o nas gadają, naprawdę nie mam pojęcia co ci kacapi myślą, cholerny świat i wszystko, nie dość, że zatruwają życie takie wiadomości od sprzymierzeńca naszych sprzymierzeńców, to jeszcze swoi zatruwają. Znów miałem z kpt. Millerem przemówienie, nadałby się dobrze na ekonoma chłopów popędzać, a jeszcze lepiej murzynów, już minęło 3 miesiące po zorganizowaniu Airfieldu, a personelu kancelaryjnego jak niema tak niema, tak że trzeba po nocach pracować nieraz, aż nie chce się żyć na tym zasranym świecie, ale cóż trzeba wytrzymać. Co do wojny, to się biją na wszystkich frontach, kacapy zajęli Szepietówkę i zbliżają się do Równa, cholera wie co myślę, na drugich odcinkach też łoją Szwaba, we Włoszech stałe pozycje na miejscu, lecz sprzymierzeni przed kilkunastu dniami wylądowali na wyspach Salomona i leją żółtaków aż miło, jednym słowem sytuacja jest jasna jak słońce, tylko ci kacapi nie porzucają swojego.
 Dzisiaj obliczyłem ile wpłaciłem na żonę i dzieci, a więc sam wpłaciłem własnej gotówki od 01.07.1941 do 18.02.1944 - Ł 76,03 sh., rząd Brytyjski ma dopłacić Ł 88,10 sh. co razem stanowi Ł 164,13 sh. (przed wojną 1Ł kosztował przeszło 25 zł), jeżeli Bóg pozwoli przetrwać wojnę, wrócić do kraju i otrzymać tą kwotę (jeżeli jeszcze wojna potrwa około roku na co się zanosi) to będzie około Ł 200, czyli około 5.000 zł, byłoby to na pierwszy początek wielka zapomoga, ale nie unośmy się fantazją, bo kto wie, co będzie, ale bądź co bądź, pieniędzy tych wycofywać nie będę, jeżeli ma być strata, to nie tyle straciłem...
20.02.1944
ciężki nalot na Londyn, są straty w ludziach, było około 260 samolotów
21.02.1944
znów nalot na Londyn trochę mniejszy lecz też było około 200 maszyn, wczoraj zestrzelono 16 Szkopów

24.02.1944
Dzisiejszej nocy Szwabi zdobyli się na odwagę i zrobili dosyć ciężki nalot na Londyn, prawdopodobnie było około 260 samolotów nad Anglią tej nocy, zestrzelono 16 samolotów, psiakrew dosyć przykro.

25.02.1944
Psia krew, każdej nocy przylatują, bodaj ich krew zaleje, ale bomby dosyć blisko padają,  na lotnisko wysypał ze 40 bomb zapalających, całe szczęście ogromna większość nie eksplodowała, kilka sztuk wysypał koło samego lotniska, tez prawie połowa nie eksplodowała, piękną robotę w Niemczech odstawiają, tutaj przyleci setka, a jakiego hałasu narobią, a co się dzieje nad Niemcami, gdzie w dzień i w noc latają tysiące bombowców, jakie tam muszą być straty i w ludziach i budynkach, no ja dziękuję, kacapy zbliżają się do Pskowa, a druga armia do Lwowa, no i na innych odcinkach frontu też się pchają. 23.02.1944 przemawiał prem. Churchill i powiedział, że nigdy nie gwarantował granic Polski, krótka pamięć, bo nie tak dawno przemawiał, że Rząd Wielkiej Brytanii nie uznaje żadnych zmian terytorialnych i granic Polski, które powstały po 1 wrześniu 1939. Krótka pamięć, no ale co zrobić.

01.04.1944
Wyjeżdżamy na Polowe lotnisko Coolham Sussex pod namioty i na warunki polowe, ale jakoś to będzie, grunt się nie przejmować.

Powyżej - zdjęcia zrobione w kwietniu 1944 w Coolham.

25.04.1944
Dostałem awans na plutonowego, z dniem 01.01.1944 i zatwierdzono PWR. wg Corporal z dn. 01.09.1943. Teraz gwiżdżę na wszystko.

12.05.1944
Sprzymierzeni zrobili ofensywę we Włoszech, czekamy kiedy nareszcie będzie otwarty ten drugi front, bo jakoś cicho, II Korpus, w skład której wchodzi dywizja kresowa i dywizja Karpacka walczą we Włoszech na najniebezpieczniejszym froncie, nacierają na klasztor Cassino.

15.05.1944
Dostałem potwierdzenie na paczki, tak mnie to ucieszyło, że trudno sobie to wyobrazić, może da Bóg, że jednak już nie długo to się rozkręci i może Bozia pozwoli jeszcze wrócić do swoich. Tymczasem sprzymierzeni dzień i noc bombardują Niemcy i kraje okupowane. 4.000 samolotów biorących udział w jednym dzisiaj już nie dziwi.

18.05.1944
Kończę pamiętnik, gdyż odwożę bambetle do Erica.

Wizyta Naczelnego Wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego w 133 Skrzydle Myśliwskim - na zdjęciu ściska dłoń dowódcy "Toruniaków", kpt. Stanisława Łapki. Na lewo od niego stoją kpt. Janusz Marciniak oraz kpt. Eugeniusz Horbaczewski, zaś za Sosnkowskim widać mjr. Stanisława Skalskiego, dowódcę skrzydła. Coolham, 26 maja 1944 r.

14.07.1944
Wojska AK zajmują m. Porzecze, w chwilę później wojska rosyjskie zajmują ponownie miasteczko.

 
 
 
 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego