mordasiewicz

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Skye West

Szkocja > Szkocja 2013

Pierwszą atrakcją tego dnia miała być plaża koralowa blisko Claigan. Dojechaliśmy bez problemów, kilkanaście minut marszu i ... oczom naszym ukazała sie plaża, ale nie koralowa, tylko krowia. Coś się nie zgadzało - korali nie widać, a na dodatek olbrzymia, ale na szczęście którkotrwała ulewa.
Jak się okazało - korale były - trzeba było się tylko schylić...

Od koralowej plaży tylko kilka kilometrów jest do zamku klanu MacLeod's - Dunvegan - zamku z pięknym ogrodem.

Z zamku Dunvegan udaliśmy się w stronę latarni morskiej Neist Point. Jednak po drodze natrafiliśmy w wiosce Glendale na osobliwe muzeum. Colbost Croft Museum - Muzeum wsi szkockiej. Maleńkie: jedna chata kamienna, dwie drewniane skryte w zaroślach (w jednej z nich jedna z najbardziej ukrytych w Szkocji destylarnii whisky). Wejście do muzeum to maleńki kiosk nakryty rozwaloną łodzią. Tabliczki, napisy, cennik i nikogo z obsługi. Trzeba było samemu się obsłużyć: wpisać w zeszyt ile osób, wrzucić pieniądze do kasetki i oderwać sobie bilet.

Z Glendale mieliśmy już niedaleko do Neist Point Lighthouse - krętą i wąską drogą zaledwie kilkanaście kilometrów. Ale przez te kilkanaście kilometrów zasadniczo zmieniła sie pogoda - wjechaliśmy w sporą mgłę. Nie było nic widać na kilkanaście metrów. Kiedy dojechaliśmy na parking, nie było widać początku drogi do latarni. Ale skoro przebyliśmy tak wiele - ruszyliśmy srtomym zejściem w kierunku latarni. Obawiałem się, że jak przed sześciu laty, kiedy tu byłem - także i tym razem latarnia schowa się we mgle. Na szczęście nie było najgorzej.

Wracając do Kensalerye pojechaliśmy drogą A 885 do Portree. Warto było - zdjęcia nie oddadzą klimatu - gry świateł, jakie zgotowało nam słońce i chmury.

 
 
 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego